[wywiad] Ciepło w domu

bo na dobry mebel miło popatrzeć

[wywiad] Ciepło w domu

Jagoda: mieszkamy w domu, który odziedziczyliśmy po naszych rodzicach. To budynek, który powstawał w na przełomie lat 60 i 70. Było w nim bardzo zimno i o ile jeszcze dolne piętro można było ogrzać bez problemu, o tyle na górze zawsze było zimno. Musieliśmy coś z tym zrobić, bo ogrzanie domu zimą pochłaniało tysiące złotych. Zaczęliśmy od ocieplenia ścian zewnętrznych. Zrobiliśmy to nie przy pomocy styropianu, ale nowoczesnego izolacyjnego materiału – aerożelu. To swoją drogą też nie było zadaniem łatwym, bo znalezienie ekipy, która już wcześnie używałaby aerożelu w naszym regionie okazało się niemożliwe. Po ociepleniu odczuliśmy wyraźną różnicę. W domu było cieplej. Pozostawała jeszcze kwestia ogrzania górnych kondygnacji. W tym celu kupiliśmy pompę, której zadaniem jest wypchanie ciepłej wody do grzejników na górze. Dzięki temu także na piętrze panuje teraz przyjemne ciepło. Koszty ogrzewania po tych pracach remontowych znacznie zmalały.

 

Jarosław: Na początku lat dziewięćdziesiątych kupiliśmy piec, który służył nam aż do ostatniej zimy. Wtedy jego wytrzymałość się skończyła. Przestał ogrzewać. Musieliśmy zdecydować się na nowy piec. Długo rozważaliśmy czy powinniśmy kupić piec węglowy, drzewny czy może uniwersalny, który pozwoli nam ogrzewać mieszkanie każdego typu paliwem. Ostatecznie zdecydowaliśmy się na norweskie rozwiązanie – piece Jotul. Aktualnie jest to pierwszy sezon kiedy ogrzewamy dom przy jego pomocy, ale biorąc pod uwagę, że tegoroczna zima była dużo bardziej surowa niż poprzednia, a my potrzebujemy o połowę mniej paliwa – to jednoznacznie dochodzimy do wniosku, że wybór tego pieca był doskonałym pomysłem. Żałuję, że nie zdecydowaliśmy się na ten krok wiele lat wcześniej.

 

Krystyna: wprowadziłam się do mieszkania po babci – wielka płyta. Mam ogrzewanie miejskie, więc w domu powinno być ciepło, jednak często ubrana w golfy trzęsłam się z zimna pod kocem. Zastanowiło mnie czemu w moim mieszkaniu jest tak zimno, skoro koleżanka dwa bloki obok ma cieplutkie mieszkanie – to ta sama spółdzielnia, blok z tego samego okresu. Przeprowadziłam, więc małe śledztwo i okazało się, że choć babcia przed śmiercią wymieniła okna na nowe energooszczędne, to majster, który je montował zupełnie się nie znał na rzeczy. Okna były niechlujnie uszczelnione. W niektórych miejscach pianki było tyle, że rozsadzała prawie framugę, a w innych ziały dziury. Musiałam zatrudnić innego fachowca, który przyszedł i naprawił fuszerkę. W moim mieszkaniu od razu zrobiło się o wiele cieplej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

inzynieria.com/b/tunele